sobota, 15 kwietnia 2017

3 powody by sięgnąć po "Gniew i świt" i 3 powody, by sobie odpuścić

Miałam trochę dłuższą przerwę, ale wiecie, egzaminy gimnazjalne itd., więc wypadałoby się trochę pouczyć. A dzisiaj post trochę inny niż zwykle, ponieważ mam dla Was recenzję książki Gniew i świt w trochę innej formie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

Tytuł: Gniew i świt
Cykl: Gniew i świt #1
Autor: Renee Ahdieh
Liczba stron: 457
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 6/10

Ile ja o tej książce słyszałam, kiedy nie było jej w Polsce. Same zachwyty i ochy, i achy, itd. Tymczasem mam wrażenie, że jej premiera przebiegła u nas bez takiego rozgłosu, jakiego się spodziewałam (no chyba, że za mało ostatnio w książkowym internecie żyję). I w sumie to chyba dobrze, bo na niego nie zasługuje. Nie ukrywam Gniew i świt mi się nie podobał. To znaczy, nawet nie. Jest to pierwsza książka, przy której nie odczułam żadnych emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych - może jedynie chwilami miałam jakieś tam przebłyski. Naprawdę - przez całą lekturę miałam wrażenie, jakie zwykle towarzyszy mi przy pierwszych stronach, kiedy zaczynam coś czytać, czyli jestem mniej lub bardziej zaintrygowana, ale bohaterowie są mi kompletnie obcy. Nawet nie mogę powiedzieć, że denerwowała mnie Szahrzad - zauważałam jej bezmyślne zachowania, ale to wszystko po mnie spływało. Zacznijmy jednak o tym, o czym w ogóle ta książka jest. Przedstawię Wam opis z okładki z moim komentarzem.



W krainie rządzonej przez młodego, żądnego krwi władcę, każdy poranek przynosi cierpienie kolejnej rodzinie. Khalid, osiemnastoletni kalif Khorsanu, jest potworem. Co noc bierze sobie nową małżonkę, by o poranku owinąć jedwabny sznur wokół jej szyi. Kiedy ofiarą Khalida pada szesnastoletnia przyjaciółka Shahrzad, dziewczyna poprzysięga mu zemstę i zgłasza się na jego kolejną oblubienicę. Shahrzad zamierza nie tylko ujść z życiem, ale też raz na zawsze zakończyć okrutne panowanie kalifa.Noc za nocą, Shahrzad mami Khalida, snując zachwycające historie i odwleka swój koniec, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że kolejny świt może okazać się jej ostatnim.
(czyli
- Szahrzad, co chcesz zrobić?
- Zgłosić się na żonę kalifa i zabić drania!
- Ale ty masz już chłopaka, nie?
- No i co z tego?
- Ja to się nie znam za bardzo, ale wydaje mi się, że później raczej nie będziecie mogli być razem, nawet jak zabijesz kalifa, bo zostaniesz żoną kogoś innego?
- Wiesz, nie myślałam jeszcze o tym.
- A tak w ogóle to jak chcesz zabić kalifa? Przedstawisz mi swój plan w praktyce? Bo biorąc pod uwagę to, że następnego dnia po ślubie zostaniesz zabita to masz mało czasu.
- Wiesz, nie myślałam jeszcze o tym...). 

Przygotowałam dla Was zestaw 5 powodów, by przeczytać tę książkę i 5 powodów, by sobie odpuścić. Znacie mój stosunek do Gniewu i świtu, ale sami oceńcie, czy sięgniecie po tę powieść. Argumenty są podane naprzemienne (raz na tak, raz na nie), ponieważ poniekąd łączą się ze sobą.


Pierwszy powód  na TAK
Nie da się ukryć, że książka jest bardzo klimatyczna. Mam wrażenie, że kultura arabska była do tej pory niezbyt często wykorzystywana w młodzieżówkach, więc sięgając po tę pozycję możemy poczuć przyjemną odmianę. Dodatkowo widać, że autorka przygotowała się do pisania Gniewu i świtu. Co chwila poznajemy nowe terminy, co może stanowić dla nas stanowić w jakimś stopniu wartość edukacyjną.

Pierwszy powód na NIE
Jednakże momentami autorka nie wykorzystuje swoich możliwości i nazywa przedmioty zbyt potocznymi nazwami. Mnie szczerze bawiło jak chwilę wcześniej mamy takie wyspecjalizowane słówka jak tikka, telwar, szahrban, sama, a w następnym zdaniu miała na sobie top. Chociaż nie wiem, może to wina tłumaczenia. Dodatkowo doceniam słowniczek, gdyż bez niego dużo terminów byłoby niezrozumiałych, aczkolwiek mnie denerwowało ciągłe zerkanie do niego.

Drugi powód na TAK
Nawiązanie do historii Szeherezady. Opowiedzenie na nowo tej baśni może być dla nas ciekawym przeżyciem.

Drugi powód na NIE
Jednakże trzeba pamiętać o tym, że baśnie rządzą się swoimi prawami, mają swój klimat i pewne rzeczy, które występują w legendach w rzeczywistej historii raczej nie miałyby miejsca. Dlatego opowiedzenie legendy w taki sposób jakby to naprawdę mogło się wydarzyć jest trudne, ponieważ może wyjść... sztucznie. I tutaj, niestety, tak wyszło. Pojawienie się uczucia i to jeszcze tak wielkiego w tak krótkim czasie pomiędzy Szahrzad a Chalidem jest strasznie nienaturalne. Poza tym sam motyw, by dziewczyna miała przekupywać kalifa opowieściami też średnio pyknął. Autorka potraktowała go bardzo po macoszemu i odgrywa wręcz marginalną rolę w powieści.

Trzeci powód na TAK
Zakończenie było moim zdaniem udane. Interesujący obrót spraw, który doprowadził do tego, że kończąc książkę, miałam ochotę poznać dalsze losy bohaterów, tego jak autorka rozwinie sytuację w jakiej się znaleźli. W Gniewie i świcie mieliśmy tylko zarys tego, co planują Tarik, Rahim i Jahandar, a w następnej części  z ów poczynań wyniknąć mogą różne rzeczy.

Trzeci powód na NIE
Pisząc o zakończeniu mam na myśli ostatnie strony, a nie wyjaśnienie tej całej zagadki, dlaczego kalif zabija swoje żony. Niczego nie zdradzając, moim zdaniem powód klątwy jest po prostu nielogiczny. Nie domyśliłam się wcześniej o co chodzi, ale kiedy nastąpił ten wielki moment wyznania jedyne co miałam w głowie to - wtf?

Jeśli chodzi o mnie to myślę, że nie miałabym nic przeciwko pozbyciu się tej książki i wymienieniu się z kimś na inną, więc jeśli ktoś jest zainteresowany pisać. Dajcie znać, czy wolicie typowe recenzje, czy podobają się Wam także w takiej formie. Chciałam być trochę twórcza xD Ten post wyszedł dłuższy niż planowałam, więc już kończę przynudzać. Trzymajcie się, hej :)
Przy okazji życzę wszystkim Wesołych Świąt :)

7 komentarzy:

  1. Już okładka domenie nie przemawia, a co dopiero wnętrze :(
    Jednak ciekawy sposób na przedstawienie tej książki - brawo!
    Wesołego Alleluja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dobry wykrywacz jakości książek :)
      Dziękuję :D
      Nawzajem!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy pomysł z tymi powodami na tak i na nie. Co do samej książki, jej premiera chyba rzeczywiście przeszła bez większego echa (w każdym razie ja czytam o niej teraz po raz pierwszy). Raczej będę się od niej trzymać z daleka. ;)
    Wesołych Świąt! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      I to mnie właśnie zdziwiło, bo tyle o niej słyszałam jak jej nie było. Miałam duże oczekiwania, aż przeczytałam parę recenzji i mój entuzjazm zmalał. Dobrze, że nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Myślę, że nic nie stracisz, trzymając się z daleka :)
      Nawzajem :D

      Usuń
  3. Podoba mi się taki sposób recenzowania :D Czarno na białym i przejrzyście! A co do książki, raczej będę omijać, czuję, że mogłabym jedynie się na niej nudzić, a szkoda, bo zapowiadało się tak ciekawie :(

    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie przekonuje mnie ta książka. Raczej sobie odpuszczę XD
    Pozdrawiam :D
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Poluję na nią od dłuższego czasu, ale ceny Empikowe nie pokrywają się z moimi progami, więc jeśli wciąż chcesz się jej pozbyć, możemy się jakoś dogadać. :D Napisz do mnie na koneko.kontakt@gmail.com :D

    A co do formy recenzji, mnie się bardzo podoba. Chociaż równie dobrze mogłaś to zawrzeć z jednej całościowej recenzji i wyszłoby na jedno. :P

    Pozdrawiam,
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś to proszę Cię, skomentuj. Naprawdę mi miło, kiedy widzę, że ktoś czyta to co tutaj udostępniam :)