niedziela, 2 kwietnia 2017

Pisarze i supermoce, czyli anime "Bungou Stray Dogs". Opinia o 2 sezonach anime i 2 tomach mangi. Coś dla moli książkowych!

Witajcie. Dzisiaj będzie o tytule, przez który mam teraz małą fazę na japońskich pisarzy (A o klasykę japońską w Polszy trudno, oj trudno. Podczytuję sobie teraz opowiadania Niesamowite opowieści z Chin), czyli Bungou Stray Dogs <3. Za mną anime, przeczytałam też tomiki mangi, które wyszły w Polsce, więc pomyślałam, że nie ma sensu pisać 2 oddzielnych postów w podobnym czasie o tym samym, więc jest jeden. Jednak mam nadzieję, że odda on moje uwielbienie dla Literatów <3 <3




INFORMACYJNIE
Manga Bungou Stray Dogs ciągle jest wydawana w Japonii, a od tego roku, dzięki wydawnictwu Waneko w naszym kraju również. Póki co, po polsku możemy przeczytać 2 tomy. Autorami są Kafka Asagiri i Sango Harukawa. Za tłumaczenie odpowiada Karolina Dwornik.
Anime powstało w roku 2016 i obecnie ma 2 sezony, czyli łącznie liczy 24 odcinki. Zostało stworzone przez studio Bones.

Ten tytuł wcześniej obił mi się o uszy, ale pomyliłam go z inną serią i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Aż pewnego dnia poszłam do empika z zamiarem kupienia czegoś innego, ale tak jakoś wyszło, że wzięłam pierwszy tomik  Bungou Stray Dogs. Bezpańscy literaci. Przeczytałam i od razu wzięłam się za anime, bo nie mogłam wytrzymać, bo będzie dalej (tak w ogóle to bardzo u mnie powszechne, często czytam 1 tomik mangi, wciągam się, rozpaczam, że nie mam całej serii na półce, biorę się za anime i później zbieram mangę). Ale zacznijmy od fabuły.


OPIS
Fabuła zaczyna się kiedy wyrzucony z sierocińca Atsushi Nakajima ratuje niedoszłego samobójcę przed utonięciem. Człowiekiem tym okazuje się Osamu Dazai, członek Zbrojnej Agencji Detektywistycznej, zrzeszającej tak zwanych Uzdolnionych, czyli ludzi o nadnaturalnych zdolnościach, który obecnie razem z Doppo Kunikidą, prowadzi śledztwo w sprawie ogromnego tygrysa, grasującego w okolicy. Tym sposobem Atsushi zostaje wciągnięty w dochodzenie, a później sam wstępuje do organizacji.
Wspaniałe tym tytule jest to, że bohaterowie noszą imiona pisarzy, a ich zdolności powiązane są z ich największymi dziełami. Połączone zostały 2 rzeczy, które kocham - manga i anime z literaturą. No i powiedzcie, czego ja mogę chcieć więcej :D


OPINIA
Pomysł na fabułę
Bardzo podoba mi się pomysł na tę serię. Stworzenie tytułu, który nawiązuje do największych literatów i ich dzieł jest po prostu idealny <3 Na początku możemy nie kojarzyć nazwisk, gdyż mamy styczność tylko z japońskimi pisarzami, a literatura kraju kwitnącej wiśni nie jest w Polsce zbyt znana, a szczególnie jej klasyka (w dodatku mamy u nas dość ograniczony wybór pod tym względem, ponieważ dużo pozycji w ogóle nie zostało wydanych). Jednakże później pojawiają się też inni autorzy, których już każdy kojarzy jak Lucy Maud Montgomery, Francis Scott Fitzgerald czy Mark Twain. Te wszechobecne nawiązania to ogromne smaczki i cieszą moje czytelnicze serduszko. Pewnie dużo z nich nie wyłapałam, ponieważ (wstyd się przyznać) nie znałam wielu autorów, albo kojarzyłam tylko nazwiska, a książek nie czytałam.

Tłumaczenie mangi
Tłumaczenie Bungou Stray Dogs nie jest zbyt łatwe, zważywszy na te okoliczności. Tłumaczka musiała się postarać, aby zachować sens, sprawić, by wszystko było spójne, a przy okazji brać pod uwagę tłumaczenia wydanych już książek, z którymi powiązane są zdolności bohaterów. Moim zdaniem jest całkiem OK. Przykładem jest zdolność Dazaia, dzięki, której może blokować umiejętności innych Uzdolnionych. W anime nazwano ją dehumanizacją. Nazwa zdolności pochodzi od książki, której tytuł jest ciężko przetłumaczyć w sposób nie opisowy i oznacza mniej więcej niemożność bycia człowiekiem, bycie zdyskwalifikowanym jako człowiek, utratę człowieczeństwa. Polski tytuł tej książki to Zatracenie, a angielski No longer human. Taki wybór, a nie inny autorka tłumaczy w dodatku, który jest bardzo pomocny. Możemy znaleźć w nim także informacje na temat pisarzy, których nazwiska pojawiają się w mandze, a także polecane lektury o literaturze i dzieła literackie.

Bardziej o wadach..
Jeśli jednak nie przepadacie za literaturą i chcecie po prostu otrzymać dobry tytuł, to nic nie szkodzi. BSD wciągnęło mnie od początku. Z każdym odcinkiem coraz bardziej się zakochiwałam. Może chwilami przewidziałam parę rzeczy, ale nie zmienia to jakoś mojej oceny. Do wad należy także to, że momentami bohaterowie byli nieśmiertelni. No wybaczmy, ale jeszcze jakieś prawa natury zobowiązują. Nie jestem biol-chemem, ale my mamy w ciele tylko ok. 5 litrów krwi, jeśli się nie mylę, a chwilami można było widzieć podobną objętościowo ilość, a postacie nadal jakoś żyły, walczyły itd. To zarzut bardziej do anime.

Bohaterowie
Niewątpliwym atutem tej serii to bohaterowie. Postacie są różne, ciekawe, a przy tym charakterystyczne. Poznajemy także innych członków Zbrojnej Agencji Detektywistycznej. Poza tym, nie wszyscy Uzdolnieni wykorzystują swoje zdolności w dobrych celach, no niestety świat nie jest tak dobry, i mamy tu też np. Portową Mafię. Jedną z nieszablonowych postaci, którą uwielbia dużo osób, w tym ja jest Osamu Dazai i jego czarny humor. Tworzy świetny duet z Kunikidą, chociaż moim zdaniem jeszcze lepszy z Chuuyą. Jednakże moim ulubionym bohaterem jest Akutagawa. Dlaczego? W sumie nie wiem, ale go uwielbiam <3

Humor
Bardzo lubię humor Bezpańskich Piesków. Tutaj główne skrzypce odgrywa oczywiście Dazai. To on najczęściej uczestniczy w śmiesznych scenach. Jednakże nie wiem dlaczego, ale te same żarty w mandze jakoś bardziej mnie bawią. Nie wiem, może chodzi o przestawienie danej sceny...


Technicznie
Co do kreski, to jest ona dobra zarówno w mandze, jak i w anime. Mam wrażenie, że jakoś tak pasuje do tej serii. Tylko czasami w anime zbliżenia na oczy... coś mi tu nie grało. W animacji zdarzały się też czasami małe zgrzyty, które wychwyciłam.
Wydanie mangi jest moim zdaniem odpowiednie. Dodatek od tłumaczki jest jak pisałam pomocny. Oba tomiki ładnie prezentują się na półce. Grzbiety wyglądają jak przy Deadman Wonderland - w sensie raz dominuje kolor czarny, raz biały. Dostajemy także po 2 kolorowe strony. Według mnie tomiki Bezpańskich literatów są bardzo ładne - aż przyjemnie mi na nie patrzeć :)


Muzyka
Na koniec dodam, że uwielbiam muzykę w anime. Dynamiczniejsze openingi i powolne, delikatne endingi. Ja mogę tego słuchać godzinami :) Co w sumię zresztą robię...

Podsumowując...
Nawiązania do literatury, Jokohama, bo tam dzieje się akcja, trochę mafiozy - tworzy to całkiem niezły klimacik, który mi się podoba. Mam nadzieję, że Was zachęciłam. Moja ocena to 9/10. Gatunki tej serii to akcja, przygodowe, supermoce i jeśli ktoś szuka czegoś w tych klimatach, to myślę, że zahaczenie o Literatów to dobry pomysł. Napiszcie mi czy taka forma Wam się odpowiada, czy powinnam tworzyć oddzielnie recenzję
anime, a oddzielnie mangi. Na dzisiaj to już wszystko, cześć :)

Nie mogłam się zdecydować, który opening/ending tu dać :)

5 komentarzy:

  1. Zaczynałam oglądać pierwszy sezon BSD i choć mi się podobało, to nagle przerwałam. Koniecznie muszę wrócić do tego anime, bo dawało mi naprawdę wiele frajdy.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam serie dzięki znajomej, bo zrobiła cosplay jednej z postaci i nawet na blogu znajdziesz zdjęcia z sesji z nią :D Ale sama historia na ten moment jakoś szczególnie mnie nie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną 1 tom mangi, za mną 1 sezon anime. Na razie zamierzam dalej śledzić ten tytuł :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że jestem niesamowicie wybredna jeśli idzie o kreskę w mandze. W anime jakoś przymykam oko na dziwaczne kreski, ale w mandze nie. Mogę przeczytać nawet największy shit fabularny, jeśli tylko jest ślicznie narysowany. Tu niestety mangi bym nie tknęła. Natomiast drugi gif daje mi poczucie, że anime jest zrobione jakby... ładniej. XD
    Dawno nie czytałam mangi, więc może się skuszę. :D

    Pozdrawiam,
    Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś to proszę Cię, skomentuj. Naprawdę mi miło, kiedy widzę, że ktoś czyta to co tutaj udostępniam :)