poniedziałek, 29 lutego 2016

Była raz sobie dziewczynka, która nauczyła się bać..., czyli recenzja książki "Czerwone jak krew" autorstwa Salli Simukki

Cześć wszystkim, tu znowu ja:) Ostatnio bardzo zalegam z recenzjami, więc dziś nadrabiam zaległości. Zapraszam do poznania mojej opinii na temat książki "Czerwone jak krew"!

"Pewnego razu w środku zimy, gdy z nieba spadały na ziemię
miękkie jak puch płatki śniegu, królowa siedziała przy oknie
z czarnego hebanu i szyła. I gdy tak szyła, patrząc przez okno,
ukłuła się igłą w palec. Na śnieg spadły trzy kropelki krwi.
Czerwone plamki wyglądały tak ślicznie na białym tle, że
królowa pomyślała sobie: "Oh, gdybym tak miała dziecko o
skórze białej jak śnieg, wargach czerwonych jak krew, włosach
czarnych jak hebanowe drzewo!". "

 
Tytuł: Czerwone jak krew
Autor: Salla Simukka
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: YA!
Cykl: Lumikki Andersson #1
Ocena gwiazdkowa: 7/10



Opis:
Pewnego dnia w szkolnej ciemni Lumikki Andersson znajduje dużą sumę pieniędzy. Na większości banknotów widnieją ślady krwi. Kto je tam zostawił? Co ma do ukrycia?
Okazuje się, że w sprawie maczało palce troje uczniów: córka policjanta Elisa, szkolny amant Tuukka i outsider Kasper. Wkrótce Lumikki zostaje wplątana w międzynarodową aferę, w którą zamieszani są rosyjscy gangsterzy i tajemniczy Biały Niedźwiedź.
W grze pozorów prowadzonej przez Lumikki stawką jest jej dobre imię, a może nawet życie jej przyjaciół.


Kiedy podczas promocji w Empiku zobaczyłam "Czerwone jak krew" za 16 zł nie mogłam się powstrzymać przed jej kupieniem. Tym sposobem książka ta trafiła do mnie, a że jest dość cieniutka długo nie odkładać lektury.

Zacznijmy może od bohaterów. Bardzo podoba mi się postać Lumikki, która jest osobą hmm... nieco specyficzną. To typ samotnika. Introwertyk o zdaniu wyrobionym na każdy temat, dobrze rozwiniętą sztuką dedukcji i sarkastycznym nieco cynicznym humorze. Oraz mającym jedną dewizę życiową - Trzymać się z daleka od rzeczy, które jej nie dotyczą.  Naprawdę zżyłam się z tą bohaterką i nawet trochę... utożsamiłam. Ok, może nie jestem tak antyspołeczna jak ona, ale w wielu momentach myślałyśmy podobnie. Nawet nasze motta życiowe się zgadzają:) Zdziwiła mnie tylko pewna sprawa. We wszystkich recenzjach tej książki, których czytałam było napisane, że Lumikki wygląda jak królewna Śnieżka. A to nieprawda... W książce właściwie narzekała, że jej bajkowe imię (Lumikki to po fińsku Śnieżka) nie pasuje do pierwowzoru O.O Postać bardzo dobrze wykreowana i oryginalna. Niestety, jeśli chodzi o resztę bohaterów to niestety, nie jest już ciekawie. Salla Simukka skupiła się właściwie tylko na Lumikki, pomijając inne postacie.

Akcja powieści dzieje się w mieście Tampere w Finlandii w czasach współczesnych. Osobiście nie czytałam jeszcze książki o fabule w tym kraju i to mnie skłoniło do pewnego rodzaju przemyśleń czytelniczych.
"Czerwone jak krew" uzmysłowiły mi, że czytam niemal wyłącznie literaturę amerykańską i angielską, pomijając przy tym książki autorów innej narodowości (w tym, niestety, również Polaków). Dlatego na ten rok zrobiłam sobie kilka postanowień. Oto one:
* Książka, która NIE została napisana w języku angielskim.
* Książka polskiego autora.
* Ambitna literatura (własna interpretacja to tak od siebie)
Nie są to wyzwania (które średnio lubię) tylko postanowienia. Jest ich tylko 3 mam nadzieję, że przeczytam minimum jedną książkę z każdej kategorii w tym roku. Jeśli również chcecie podjąć takie postanowienia napiszcie o tym w komentarzu. Jak będzie nas więcej to może zorganizuję jakąś małą akcję:)


Ale wracając do recenzji. Jeśli chodzi o styl pisania autorki to przypadł mi do gustu. Tylko trochę brakowało mi motywu królewny Śnieżki w tym wszystkim. Występuje on, ale jest dość znikomy. Szkoda, mogło być go trochę więcej. Nie odczułam także tak bardzo mrocznego baśniowego klimatu, o którym słyszałam.

Zanim wypowiem się o fabule napomknę, że rzadko sięgam po kryminały. Moją przygodę z tym gatunkiem zaczynałam od powieści Harlana Cobena. Każdy kto czytał wie, że ich fabuła jest pokręcona,  a zagadka trudna do rozszyfrowania. I właśnie tego podświadomie spodziewam się po kryminałach. Ja w "Czerwone jak krew" łatwo domyśliłam się wszystkiego. Nie mówię, że to zła książka. Po prostu nie jest to ciężki kryminał.

Stwierdzam, że pierwsza część trylogii o przygodach Lumikki Andersson to dobra młodzieżówka, którą można było co prawda trochę dopracować. Ja miło spędziłam przy niej czas. Moja ocena tej książki to 7/10.

11 komentarzy:

  1. Ta seria to mój must-read. Te zwięzłe opisy podbiły moje serce! Młodzieżówka, czy nie - biorę w ciemno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce, ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać, chociaż przyznaję, że zastanawiałam się nad sięgnięciem :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś mnie tą recenzją! Z pewnością w najbliższym czasie po nią sięgnę :D
    Pozdrawiam!
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie było mi czytać kryminał, który jest skierowany do młodzieży. Książkę także oceniłabym 7 na 10, ale co do bohaterki, nie mogę się zgodzić... mnie ona wręcz irytowała!
    Pozdrawiam, shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie podobała Ci się Lumikki? :)

      Usuń
  5. Książkę mam w planach, bardzo mnie zachęciłaś.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna okładka ;)Za 16 zł też nie oparłabym się pokusie :) Nie czytałam tej książki ale chyba przeczytam ponieważ intryguje mnie baśniowy motyw w powieści w której (sądząc po opisie) wcale nie tak łatwo było go wpleść.
    Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  7. nie czytałam tej książki, ale może kiedyś po nią sięgnę.
    Pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  8. O Boże, jaka piękna okłada! I za 16zł w Empiku? Rany! No to poszalałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę poznać serię, uwielbiam nawet lekkie nawiązania do baśni, a do tego specyficzna bohaterka :D Oby mi się spodobała, dwa tomy czekają na półce.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dwie pierwsze części i już się dłuuuugo zbieram do lektury. Może w końcu mi się uda, bo brzmi ciekawie

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś to proszę Cię, skomentuj. Naprawdę mi miło, kiedy widzę, że ktoś czyta to co tutaj udostępniam :)